Wiersz – „Bez skóry”.

Wiersz – „Bez skóry”.
Na polu stoją ludzie bez skóry,
gdzie do kości pali każde słowo.
Mówią, że to się rodzi z natury,
choć napędzane jest ludzką mową. 

I ja stoję w tym ogniu zdziwiona,
że wciąż ukryć się nigdzie nie mogę,
że ich teza wypala znamiona,
a nie byli nigdy moim wrogiem. 

Łatwo z innego zedrzeć pancerz,
czasami też rodzą się bez niego,
ale przecież to nie zwykła odzież, 
co zimą chroniła niejednego. 

Dopiero krzyki tak niecodzienne,
przypominały co kamiennych zgorszy,
że każdy jest dobry, dusze bezimienne,
każdy też człowiek nie z tych wierszy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.