Wywiad z nauczycielem – Anita Piechnik.

Wywiad z nauczycielem – Anita Piechnik.

Przybliżamy Wam – czytelnikom historie naszych nauczycieli i dlatego przeprowadziliśmy wywiad z Panią Anitą Piechnik – nauczycielką religii w naszej szkole oraz opiekunem Uczniowskiego Samorządu Szkolnego.  Zachęcamy do przeczytania odpowiedzi na pytania przez nas zadane i dziękujemy Pani Anicie Piechnik za możliwość lepszego poznania i dowiedzenia się ciekawych rzeczy.

Marta Hamberger: Jak to się wszystko u Pani zaczęło, skąd pomysł na tę drogę, drogę jako nauczyciel?

p. Anita Piechnik: Mogłabym powiedzieć –  całkiem przypadkowo.  Ale jako osoba wierząca z perspektywy czasu widzę to jako Bożą ingerencje w moje życie. Jako dziecko zawsze chciałam być nauczycielką i jest to pragnienie wielu dziewczynek. Życie przyniosło mi jednak inną propozycję, którą mając 15 lat, przyjęłam jako najlepszą opcję. Działo się to w czasie bardzo trudnym, przeżywałam śmierć mojego taty, który dla mnie był najlepszym człowiekiem na świecie. Mieszkałam w małym miasteczku, w którym prócz podstawówki i Szkoły Zawodowej Hutniczej nie było innej i nie skorzystałam, żadnej z tych propozycji. Natomiast ja rozpoczęłam naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w zawodzie ciastkarz – cukiernik i  praktyki w pełnym wymiarze godzin poza moim miastem.

Sprawy Boże zawsze były mi bliskie więc pomimo lęku, zgodziłam się. I tak rozpoczęła się moja 29-letnia przygoda nauczyciela. Nie żałuje!

Dlatego dziś mam już 36 lat pracy. 😊 Później znowu wydawałoby się przez przypadek, trafiłam do wieczorowego liceum, rano szłam do pracy, po południu jechałam do szkoły. Jakkolwiek do rzeczy, jeśli chodzi o tą Bożą ingerencję. Po maturze w moim mieście był brak katechety w szkole podstawowej. Dostałam propozycję pracy i studiów teologicznych, by móc ją wykonywać. Sprawy Boże zawsze były mi bliskie więc pomimo lęku, zgodziłam się. I tak rozpoczęła się moja 29-letnia przygoda nauczyciela. Nie żałuje!


M: Od kiedy pracuje Pani u nas w szkole i jak wspomina te lata?

p. A: W naszej szkole pracuję trzeci rok. Wcześniej pracowałam w podstawówce i zatęskniłam za zmianą, a że mój mąż, również katecheta pracował w LO XI przez 15 lat i również zmieniał pracę, weszłam na jego miejsce. Tej decyzji również nie żałuje. W miejscu pracy cenię życzliwość, współpracę, zrozumienie co składa się na domową, przyjazną atmosferę i takim miejscem dla mnie jest LO XI. 


M: Co robi Pani w wolnym czasie, poza szkołą lub różnymi akcjami z nią związanymi?

p. A: Poza szkołą wraz z całą moją rodziną zaangażowani jesteśmy w działania Katolickiej Wspólnoty HalleluJah. To ogromnie ważne dla mnie miejsce, w którym mam przyjaciół, którzy czują, myślą i pragną jak ja. Są moją drugą rodziną. Oczywiście  zajmuję się domem i spełnianiem swoich pasji, czyli kreatywnym upiększaniem domu, nie tylko swojego. Nie nudzę się w życiu. Od lat to słowo nie istnieje w moim słowniku. 😊


M: Jest Pani bardzo pozytywną osobą, bardzo dużo uczniów to zauważa. Jaka jest Pani recepta na to, skoro jak każdy wie w szkole, napotyka się wiele trudności z uczniami?

p. A: Trudności to składowa życia. Wydaje mi się, że nie ma ludzi, którzy mogliby powiedzieć, że nie przeżywają  w życiu żadnych trudności. W każdym miejscu, w którym pracowałam, ale też w życiu rodzinnym nieustannie zdarzają się trudności. Staram się je przyjmować jako zadanie. W szkole również zdarzają się trudności z uczniami, lecz więcej doświadczam tych dobrych chwil. Może wynika to z tego, że ja  bardzo lubię ludzi i staram się każdego oceniać pozytywnie i widzieć  choćby odrobinę dobra. Nie mam więc trudności być pozytywnie nastawioną do nich. Żyję w świecie Bożego działania, patrzę na swoje umiejętności jako na dar Boży.

Nauczyciel może być przyjacielem ucznia, ale zawsze pozostając nauczycielem, tak jak mama może być przyjaciółką córki, ale zawsze pozostaje mamą.


M: Nawiązuje Pani bardzo dobry kontakt z uczniami, czy utrzymuje Pani kontakt tez z absolwentami? Czy nie boi się Pani, że przez taki dobry kontakt „uczniowie wejdą Pani na głowę” ?

p. A: Tak, utrzymuję dobry kontakt z absolwentami. Piszemy do siebie, spotykamy, pamiętamy o życzeniach świątecznych.  A co do pytanie – czy nie boję się, że wejdą mi na głowę?  To, nie, nie boję się. Nigdy, przez tyle lat pracy nic takiego się nie wydarzyło. Mam nadzieję, że uczniowie czują moją sympatię do nich, gotowość do pomocy, otwartość na ich potrzeby, poświęcany im czas i to powoduje otwartość z ich strony, ale przynajmniej tak było do tej pory, zawsze z zachowaniem granic. Nauczyciel może być przyjacielem ucznia, ale zawsze pozostając nauczycielem, tak jak mama może być przyjaciółką córki, ale zawsze pozostaje  mamą. 

M: Co jest dla Pani najważniejsze w uczeniu?

p. A: Mój przedmiot jest inny niż wszystkie. Inny, nie znaczy, że lepszy. Inny, bo w moim przedmiocie, nauczanie, moje słowa stają się autentyczne, prawdziwe i wiarygodne dla uczniów, gdy potwierdzone są moim osobistym życiem. Nazwałabym to świadectwem życia. I to nie jest łatwe. Jeśli mówię, że Bóg jest, to czy sama w to wierzę? Jeśli zachęcam do miłości bliźniego, to czy sama tak żyję? W moim nauczaniu ważne również jest pamiętać, że każdy ma prawo myśleć i wierzyć inaczej niż ja.


M: Co Pani najbardziej lubi w swoim zawodzie?

p. A: Tematy, które poruszamy na religii, bardzo często dotykają ludzkiego życia. Radości, smutków, cierpienia, nadziei, rozczarowań, decyzji. Można by wymieniać jeszcze wiele. Największą potrzebą każdego człowieka jest móc kochać i być kochanym. To lubię w mojej pracy – mówić o tym, że każdy zasługuje na miłość i że, każdy jest kochany przez Boga, ja w to wierzę. 

Świętą jeszcze nie jestem i myślę, że moja rodzina mogłaby coś na ten temat więcej powiedzieć (śmiech).


M: Dlaczego uczy Pani religii, czy to wiąże się z życiem, jakie Pani prowadzi i z wartościami jakie Pani wyznaje?

p. A: Jak to się stało, że uczę religii? Po trosze powiedziałam w pierwszym pytaniu, a co do wartości, jakie wyznaję, to rzeczywiście staram się żyć, tak jak uczę. Powiedziałam „staram się”, bo nie zawsze mi to wychodzi. 😊 Świętą jeszcze nie jestem i myślę, że moja rodzina mogłaby coś na ten temat więcej powiedzieć (śmiech).  Ale świętość, czyli życie według praw Bożych jest celem mojego życia, i nie wstydzę się o tym mówić. 

Chcę powiedzieć młodym ludziom, że każdy z nich jest ważny i cenny.

M: Czy jest coś, co chciałaby pani przekazać uczniom?

p. A: Tak. Chcę powiedzieć młodym ludziom, że każdy z nich jest ważny i cenny. Że każdy posiada w sobie niezwykłe dary i talenty, którymi może ubogacać innych. Że trudności mogą stać się zadaniem i początkiem czegoś nowego i lepszego oraz aby w poszukiwaniu siebie samego i w pracy nad swoją indywidualnością pamiętali, że człowiek szczęśliwy jest z drugim człowiekiem. Szacunek i miłość do siebie i do innych to podstawa życia.

2 thoughts on “Wywiad z nauczycielem – Anita Piechnik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.